Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dawna (nie)znajoma

Rozdział 2 Dziewczyna odwróciła wzrok i spojrzała za okno, gdzie rozciągał się widok na dziedziniec szkolny. Wciąż miała nadzieję, że Stiles przyjdzie, że wejdzie swoim chwiejnym krokiem po schodach i podchodząc do Scotta uśmiechnie się w jej stronę puszczając oczko. Teraz siedziała "sama" w klasie lekcyjnej i czekała na obu. Ani Scotta ani Stilesa nie było przy niej co zaczynało ją denerwować. Jak miała przekazać im wiadomość skoro oni zupełnie olali sprawę spotkania. W zasadzie, nie, nie olali jej. Oboje byli w szpitalu z Melissą i siedzieli przy Szeryfie, który poprzedniej nocy ucierpiał w wybuchu komisariatu. Ona też powinna tam być, razem z nimi i wspierać przyjaciół, ale teraz nie była na to gotowa. Niekiedy była blisko rozwiązania zagadki tego feralnego zdarzenia. Co chwila mijała jego wykonawcę, tego była święcie przekonana. Musiała się tylko dowiedzieć "kto". W jej głowie zaczęły pojawiać się obrazy umierających i głosy zaczęły mówić. Podniosła więc...

Dawna (nie)znajoma

ROZDZIAŁ 1 Chłopak przeszedł przez pasy i stając kawałek od nich, spojrzał na budynek komisariatu należącego do miasta Beacon Hills. Miasta, które powoli zaczął nienawidzić za jego atmosferę i mieszkańców tych nadprzyrodzonych i normalnych, jeśli tacy w ogóle istnieli. Poprawił opadające ramiączko plecaka, który ciążył mu przez całą drogę. Niby zabrał ze sobą jedną rzecz, ale ta ważyła jak dziesięć grubych książek, które czytał na korytarzach swojej szkoły.  Rozejrzał się po okolicy, a nie widząc ani jednej żywej duszy ruszył w upatrzone poprzedniego wieczora miejsce na podrzucenie niespodzianki. Naciągnął mocniej kaptur czarnej bluzy na głowę, na której dodatkowo znajdowała się czapka z daszkiem. Oczywiście i ona była czarna. Musiał przecież wpasować się w ciemność otaczającą go dookoła. Nie mógł zawieść tych co go znaleźli i zatrudnili do wykonania "czarnej roboty". Inaczej już dawno by nie żył, gdyby się nie zgodził. Teraz przynajmniej miał jakąś rozrywkę...

Marvel Avengers Academy

ROZDZIAŁ 1 - Podaj! Tutaj jestem! Cholera, tutaj! Kolega z drużyny przebiegł obok, nie zwracając nawet uwagi na towarzysza. Obrońcy skutecznie zablokowali rozpędzonego rozgrywającego, a trener zaraz zagwizdał na koniec meczu. - Czemu mi nie podałeś, Quill! - Sam jestem w stanie przejść przez obronę i zdobyć punkt! - Ale z Thorem i Hulkiem ci się nie udało. - Inne drużyny nie będą miały żadnego z nich! - Mogą mieć równie dobrych obrońców. Na przykład 'Fantastyczna Czwórka' ma Człowieka Pochodnię i Man Thing'a.-zmęczony Bucky stanął obok Rogersa i spojrzał z wyrzutem na Petera- Dosłownie płonącego człowieka i cholernie wielką kupę ziemi. Rozumiesz? Kapitan spojrzał na przyjaciela z grymasem na twarzy, jednak powstrzymał się od komentarza jaki cisnął mu się na usta. - Słuchaj, Quill, wasza drużyna i nasza to teraz jedna. Od kiedy przyłączyli was do tej szkoły, Strażnicy i Avengersi to jedność. Musimy więc nauczyć się współpracować, inaczej nigdy niczego nie zdob...

ROZDZIAŁ 1

Beatrice, bo takie imię nosi nasza bohaterka, jest, a raczej chciała być zwyczajną nastolatką, tak jak jej rówieśniczki. I... Byłaby taka, gdyby nie to, że jej rodzina miała dość ciekawy przypadek. Tajemnicę przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Tajemnicę, która swoje korzenie ciągnie od starożytności. Panienka Beatrice była córką Diega i Marceli Sanchezów- najnormalniejszego w świecie sprzedawcy, w najnudniejszym sklepie, jakiego widziało ich miasto i zapowiadającej się świetnie przyszłej pani dyrektor byłej szkoły, do której uczęszczała jej córka. Rodzice Marceli, Emilia i Antonio Caldo byli właścicielami małego, ale znanego w całym mieście antykwariatu "Nowy Rzym". Interes razem z mieszkaniem nad nim znajdował się praktycznie w centrum miasta, zaraz obok kawiarenki i kina, które przyciągały do siebie masy klientów. - Co to za miasto? Zielone oczy kobiety spojrzały na najmłodszą dziewczynkę z całego grona jej słuchaczy. Mała, również zielonooka, jednak blondynka,...

PROLOG

- Posłuchajcie uważnie, kochani, opowiem wam historię jakiej jeszcze nie słyszeliście. - Jest pani pewna, że zaskoczy nas pani, czymkolwiek? Musiałaby być to naprawdę wymyślna historia. - Może taka będzie, może nie, nie wiem. Ocena tej opowieści zależy od was. - No, to prosimy panią, niech pani zacznie swój monolog. Chłopiec zamilknął i wpatrując się w kobietę, usilnie starał się ją odstraszyć. Była przecież tylko kolejną zwykłą i nudną opiekunką do "trudnej", jak to określali rodzice, młodzieży. Uśmiechnęła się do niego, następnie wzięła głęboki wdech i wypuściła szybko powietrze. - A więc słuchajcie. Może wasza wyobraźnia w końcu się przebudzi, a przynajmniej mam taką nadzieję...

ROZDZIAŁ 2

"Wierzycie może w podróże w czasie, magię, nadprzyrodzone stworzenia, bogów, Boga? Zapewne większość moich czytelników jest wierzącym i przeważne praktykującym chrześcijaninem, dlatego za w czasu też mówię: Nie mam zamiaru nikogo obrazić, bo prawda jest taka, że sama wierzyłam w Boga, jednak w pewnym momencie... Ale nie na tym chcę się tutaj skupić. Chciałabym poruszyć temat dziecinnej naiwności, jaką każdy z nas posiada głęboko w sobie, a..." - Bea! Wyjdź ze swojej jaskini! Obiad jest już na stole! Z cichym westchnieniem zapisała post i wstała z krzesła. Powolnym krokiem ruszyła do drzwi, po drodze mijając skupisko mebli. Spojrzała w bok, wprost w lustro, które było kolejnym elementem szafy nie licząc uchwytów. Wśród cieni otaczających ją dookoła wyglądała jak zmarła. Zmęczony wzrok, wory pod oczami, ręce sztywno wzdłuż ciała i nogi, które niosły ją wszędzie z wszechobecnym szuraniem. A włosy... No właśnie, włosy. Każdy kosmyk jej czarnych włosów odstawał w różnym kier...