Rozdział 2 Dziewczyna odwróciła wzrok i spojrzała za okno, gdzie rozciągał się widok na dziedziniec szkolny. Wciąż miała nadzieję, że Stiles przyjdzie, że wejdzie swoim chwiejnym krokiem po schodach i podchodząc do Scotta uśmiechnie się w jej stronę puszczając oczko. Teraz siedziała "sama" w klasie lekcyjnej i czekała na obu. Ani Scotta ani Stilesa nie było przy niej co zaczynało ją denerwować. Jak miała przekazać im wiadomość skoro oni zupełnie olali sprawę spotkania. W zasadzie, nie, nie olali jej. Oboje byli w szpitalu z Melissą i siedzieli przy Szeryfie, który poprzedniej nocy ucierpiał w wybuchu komisariatu. Ona też powinna tam być, razem z nimi i wspierać przyjaciół, ale teraz nie była na to gotowa. Niekiedy była blisko rozwiązania zagadki tego feralnego zdarzenia. Co chwila mijała jego wykonawcę, tego była święcie przekonana. Musiała się tylko dowiedzieć "kto". W jej głowie zaczęły pojawiać się obrazy umierających i głosy zaczęły mówić. Podniosła więc...